Attyla – wódz Hunów – czarna postać historii

Obserwując zagrożenia, które niesie dzisiejszy świat, mając świadomość tego, że za wschodnią granicą giną ludzie, odczuwając niepokój dotyczący naszej normalnej, codziennej egzystencji, podświadomie szukamy historycznych analogii przypominając sobie czarne okresy z przeszłości i jej najmroczniejszych bohaterów.

Nie wiem dlaczego jako pierwszy skojarzył mi się Attyla – wódz Hunów sprzed ponad tysiąca pięciuset lat, który swoimi podbojami przerażał współczesną mu „cywilizowaną” Europę. Zadając sobie pytanie, dlaczego najpierw przyszedł mi do głowy akurat on, a nie dajmy na to Aleksander Macedoński czy Hannibal – obaj równie wielcy okrutnicy – uznałem, że jest to wynik jednoznacznie negatywnego wizerunku Attyli, jaki przez wieki utrwalił się w naszej zbiorowej historycznej pamięci. O ile o dwóch wyżej wymienionych wodzach często słyszało się słowa uznania, czy wręcz podziwu, tak Attyla od zawsze funkcjonował jako symbol wcielonego zła. Co zatem spowodowało, że ten wizerunek nieprzerwanie trwał  w europejskiej opinii, będąc jednocześnie inspiracją dla wielu twórców kultury /Attylę malowano, pisano o nim książki, komponowano opery i kręcono filmy/? Ale zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, prześledźmy pokrótce historię Attyli i jego Hunów.

Hunowie niczym fala powodziowa spłynęli z przepastnych azjatyckich stepów do środkowej Europy gdzieś w drugiej połowie czwartego wieku. Pierwsze sygnały o przerażającej armii skośnookich konnych łuczników dotarły do cesarza Bizantyjskiego imperium Walensa około r.375. W tym czasie zarówno Rzym jak i Konstantynopol nieustannie doświadczały najazdów Ostrogotów, Wizygotów, Germanów, Alanów, Galów, Wandali i  innych barbarzyńskich plemion. Zanim jeszcze Attyla doszedł do władzy /około roku 445/  Hunowie – powoli zwiększający swą potęgę – już dobrze dali się we znaki ówczesnemu światu. Szukając łatwej zdobyczy w 395 roku ruszyli z Niziny Węgierskiej – którą traktowali bez mała jak ziemię ojczystą – i po długim rajdzie, okrążając Morze Czarne, spadli z gór Kaukazu jak grom z jasnego nieba na bogate tereny dzisiejszej Armenii, Syrii, Palestyny i Iraku  plądrując miasta i zabijając tysiące ludzi.  I to wtedy – w ostatnich latach czwartego wieku – Hunowie pokazali już światu jakie są ich wojenne możliwości i aspiracje. Sam Attyla na historyczną scenę wchodzi burzliwie około roku 441 pustosząc tereny dzisiejszych Bałkanów. W roku 445 zabija swego brata Bledę, z którym dotąd dzielił władzę. Dwa lata później najeżdża Bizancjum, a po roku 450 przekracza Ren – i docierając do Orleanu – po drodze zdobywa wiele znaczących miast dzisiejszych Niemiec i Francji. Ale do Orleanu docierają też obrońcy tego miasta, na czele z rzymskim generałem Aecjuszem. W r.451 roku na Polach Katalaunijskich dochodzi do bitwy, w której Attyla i jego sprzymierzeńcy ponoszą porażkę i są zmuszeni do odwrotu. Attyla wraca na „swoją węgierską ziemię” ale już w roku następnym  /452/, najeżdża tereny dzisiejszych północnych Włoch, zdobywając miedzy innymi Mediolan oraz nie zostawiając kamienia na kamieniu z Akwilei, bogatego miasta położonego tuż przy dzisiejszej Wenecji.

Wkrótce nadchodzi jednak koniec Attyli. W roku 453 poślubia on germańską księżniczkę Ildico. Nazajutrz po suto zakrapianym przyjęciu weselnym oraz nocy poślubnej jego słudzy otwierają drzwi komnaty i znajdują go martwego, leżącego w kałuży krwi.

Jako że źródeł mówiących nam o Attyli jest bardzo niewiele, o jego charakterze możemy wnioskować tylko z jego czynów. I z ich oceny wyłania nam się obraz człowieka okrutnego, żądnego władzy, mściwego i chciwego, ale i ambitnego, dobrego organizatora, chytrego dyplomaty, utalentowanego wodza obdarzonego niezwykłą charyzmą. Ale ani jego podboje, ani te wymienione cechy, ani nawet to, że miał czelność mierzyć się jak równy z równym z imperatorem Rzymu, Konstantynopola i… z papieżem, nie są moim zdaniem wystarczającym powodem, by na tak długo zaistnieć w zbiorowej świadomości europejczyków. Moim zdaniem pomogły Attyli wznieść się na „czarny piedestał” powszechnej opinii, ofiary jego krwawych podbojów. Przypomnijmy, że za życia Attyli, dobrze ponad sto lat od edyktu Cesarza Konstantyna kończącego prześladowania chrześcijan, kościół był już solidną instytucją. Rosła siła papiestwa, duchowieństwo zdążyło okrzepnąć na swoich parafiach i diecezjach, a upływający czas powoli zacierał w pamięci okres wielkich prześladowań. Równocześnie młody jeszcze kościół zmagał się z wieloma problemami. Począwszy od kwestii doktrynalnych, które rodziły herezje i siały zamieszanie w głowach wierzących, poprzez napór barbarzyńskich – pogańskich przecież plemion – którym trzeba było jakoś stawić czoła, aż do upadku praw, obyczajów moralnych i autorytetów, co  było sprzeczne z zasadami wiary.

I wtedy spada na Europę Attyla, który grabiąc miasta – grabi i kościoły, mordując zwykłych ludzi – morduje i duchownych. Lecz kościół nie zapomina o swoich męczennikach. Wynosi ich na ołtarze, czyni przedmiotem kultu na zawsze. Przez lata ich męczeńska śmierć, ich czyny w obronie wiary i wiernych obrastają w coraz to nowe fakty, nierzadko nieprawdopodobne i fałszywe. I takie „wzbogacone” hagiografie trafiają pod strzechy, umacniają wiarę, ale i pobudzają zbiorową wyobraźnię – podobnie jak odwieczne legendy. I łatwo sobie wyobrazić te wszystkie kazania, w których Attyla – jak w dobrym dramacie – jest tak przerażający, jak wspaniałe są czyny i świętość jego ofiar. Zostaje nazwany Biczem Bożym. Karzącą ręką Boga za te wszystkie odstępstwa od wiary, za upadek moralności, obyczajów, za wszystkie bez mała problemy nękające i ludzi i kościół.

Tak więc sądzę, że to kult męczenników – jego ofiar – na wieki uczynił z Attyli symbol agresji, zniszczenia i okrucieństwa. Bo prawda jest też bezsporna, że on – jak mało kto – zasłużył sobie na to, by być tak wyrazistą, tak negatywną przeciwwagą dla ich świętych uczynków.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: