„Pisarz”- podsłuchane jednym uchem po raz piąty

Jednego z ostatnich ciepłych dni tego roku siedziałem sobie na tarasie i – zwrócony ku leniwo zachodzącemu słońcu – kołysałem się miarowo na swoim ulubionym  bujanym fotelu. Nagle zza mleczno białej szyby oddzielającej mnie od balkonu przemiłych sąsiadów usłyszałem słowa, które natychmiast wyostrzyły moją uwagę:

– Kaziu! Nareszcie znalazłeś czas, żeby wpaść do mnie! – od razu poznałem głos mojego sąsiada Kordiana – Mów, opowiadaj… Upragniona emeryturka, mnóstwo czasu wolnego… Byczysz się pewnie całymi dniami?

– Coś ty! Ja? – usłyszałem drugi głos – Słuchaj! Jestem tak zajęty jak nigdy! Każda sekunda się liczy… Szpilki nie wcisnę. Gdyby nie awaria elektryki – nie widział byś mnie tutaj.

– To co ty robisz?

– Piszę.

– Piszesz?

– Cały czas… Całymi dniami…

– Całymi dniami… piszesz? Ty przecież tokarz jesteś.

– Ale pisać umię.

– To co ty piszesz?

– Wszystko.

– Nie rozumiem.

– Człowieku, to idzie ze mnie samo z siebie!

– Ale przecież… trzeba coś umieć, wiedzieć…

– E tam… Siadam sobie z laptem na kolanach i dawaj po klawiaturze…

– Ale żebyś ty książki? Nigdy bym nie powiedział.

– O tam zaraz książki…

– No to co ty piszesz całymi dniami?

– Jak to co? Otwieram onet i czytam: „Sikorski w Moskwie”. No to ja bach po klawiszach: komuch, zaprzaniec, szpieg. Patrzę znowu: „Kaczyński powiedział, że…” – no to ja go w mordę: Kaczor, kurdupel, prezio-mezio. Klikam dalej i… „Tusk w jednostce wojskowej”. No to ja: gdzie z tymi wilczymi oczami baranie! Biskup ma kazanie, no to ja: ty zboczeńcu, ty nierobie w sukience. Policjant stoi z radarem… to ja bez namysłu: ty gnoju, ty łapsie, do roboty się bierz. Lekarz…

– Kaziu, ale jak to tak…

– Co jak!? Wolno mi. Jest wolność czy nie?

– Ale ty przecież nie mo…

I w tej pasjonującej chwili usłyszałem dzwonek mojego domofonu. Zerwałem się z fotela i cichutko, na paluszkach śpieszę do słuchawki. Zerkam jednak trwożliwie w kierunku balkonu sąsiada, czy aby pan Kazio mnie nie zauważył, bo jeżeli on o tamtych tak pisze, to co by o mnie- szaraku – napisał.

A swoją drogą dobrze, że wywalczyli nam tę wolność! No bo taki pan Kazio to by się na śmierć zanudził na tej emeryturze, a tak to się i wyżyje i pożyje jak prawdziwy twórca.

Stanisław Sygnarski

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: