Pies i jego pieskie życie.

Chociaż od dziesięciu lat mamy w domu dziarskiego mopsa, parę dni temu, w wyniku pewnych szczególnych okoliczności trafił do nas drugi piesek.

vespa

Otóż schroniska dla zwierząt oprócz programów adopcyjnych realizują również program „Rodzina zastępcza”. W wielkim skrócie polega on na tym, że jakaś rodzina – chętna do tego i mająca ku temu warunki – bierze ze schroniska do swojego domu na jakiś okres psa. W tym czasie i ta rodzina i schronisko szukają mu domu docelowego. Niestety czasami – zanim znajdzie się taki dom – zwierzę pomieszkuje u kilku rodzin zastępczych. Jednak pomimo tego korzyść dla psiaka i tak jest wielka, bo zwierzę nie mieszka już w schronisku. I właśnie w ramach takiego działania trafił piesek do naszego domu.

Przywieźliśmy małą, śliczną, podobno dwuletnią suczkę Vespę. Jak nam powiedziano zwierzę potrzebowało szybkiej pomocy, bo do tej chwili miało naprawdę pieskie życie. Nie wszystko o nim wiadomo, ale podobno jej szczeniaki sprzedawano za wódkę, a ona sama została porzucona.

Jako, że psy są w naszym domu już od bardzo dawna, ich standardowe zachowania są całej naszej rodzinie dość dobrze znane. Tym razem jednak trafił pod nasz dach piesek śliczny, ale bardzo, bardzo chory. Niestety aż do dziś – choć upłynął prawie tydzień – nie widzimy w nim wiele z normalnego Psa. Nie widzimy tak znanego nam psiego uśmiechu, psiego figla, sprytu i cwaniactwa. Prawie nie je, prawie nie pije, nie biega, nie skacze, a jedyny sukces to powolne akceptowanie i przywiązywanie się do córki. Nas – dorosłych – pies się boi jakbyśmy byli dla niego śmiertelnym zagrożeniem.

Piesek – choć fizycznie wygląda dobrze – to psychicznie jest całkowitym wrakiem. A ja, im dłużej mu się przypatruję, tym mniej w nim widzę psa, a coraz więcej widzę w nim człowieka. A raczej łotra, bezdusznego gada, który wszystkie swe życiowe niepowodzenia, kompleksy i skutki swych dzikich instynktów przelewa na to maleńkie zwierzę. Widzę pieska z ciągle podkulonym ogonem i widzę zwyrodnialca z uniesioną w zamachu ręką. Słyszę pijacki albo co gorzej – trzeźwy wrzask – i widzę non stop zaciśniętą szczękę Vespy. Jakby przez ten trwały, odruchowy ścisk szczęk próbowała zrównoważyć te wszystkie krzyki, które spadły na jej uszy. Gdy głaszcząc ją czuję jak cała drży w przerażeniu, widzę ogromny bucior, który chce ją kopnąć.  Gdy patrzę na jej prawie zawsze ugięte ze strachu łapki,  widzę tego gada, który siedzi na stołku i zdaje mu się, że jest panem życia i śmierci.

Patrzę na to jedno wielkie psie nieszczęście, które w jej głowie pozostanie w jakimś stopniu już chyba na zawsze. Patrzę na tego pieska ze złamaną psychiką i widzę tego osobnika, który mu to zrobił. Osobnika, który najpewniej też nie zaznał szczęścia i dobra – i któremu na resztę życia pozostały tylko instynkty.  Ale nie zwierzęce instynkty. Zwierzęta – same z siebie, dla przyjemności – nie pastwią się nad słabszym. W tym osobniku muszą być nasze, ludzkie, wynaturzone instynkty, których efektem jest zawsze zło.

Nie jestem i nigdy nie byłem zwolennikiem kodeksu Hammurabiego. Jednak gdy patrzę na tego  skrzywdzonego pieska zastanawiam się, czy aby w tym jednym przypadku nie zdecydowałbym się na wyjątek. Oczywiście wiem, że gdyby przyszło co do czego, nie zastosowałbym nawet wobec niego tamtych kodeksowych reguł, bo jestem świadom jakim krokiem do przodu w naszym pojmowaniu było właśnie odrzucenie prymitywnej zasady „oko za oko”. Niemniej jednak, mając pełne poczucie niemożliwości powrotu do atawistycznych reguł Hammurabiego, zdaję sobie jednocześnie sprawę, że dopóki w tym piesku nie zobaczę Psa, zawsze będę w nim widział krzywdzącego go człowieka i będę miał poczucie ogromnej niesprawiedliwości.

Stanisław Sygnarski

Reklamy

One Response to Pies i jego pieskie życie.

  1. Dziękujemy !, Przekazali nam Państwo wielki skarb i psią radość. Tym bardziej doceniamy drogę, którą Państwo przeszli dla ratowania Vespy i jej małego, kruchego lecz bardzo mądrego świata. Cieszymy się, że to my staliśmy się domem, dla dwóch skrzywdzonych psinek, dając Zuzannie siostrę, a Vespie wspaniałą towarzyszkę szczęśliwego życia :). Pozdrawiamy, Agata i Kajetan

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: