Ludzie uwierzcie: to nie manna z nieba!

Jak się słyszy w dziesiątkach rozmów i to całkiem niegłupich ludzi stwierdzenia w rodzaju: „wiesz jaka to robota u prywaciarza” albo: „nie ma to jak państwowa posada”, albo: „tam natychmiast powinno wkroczyć państwo”, to odruchowo chciałoby się zakrzyknąć: jak mocno jeszcze stare siedzi nam w głowach?

Mógłbym tu jeszcze wymieniać kolejne podobne przemyślenia z epoki lodowcowej, ale mam nadzieję, że czytelnicy już po tych trzech cytatach doskonale wiedzą o jaką mentalność mi chodzi.

A teraz do rzeczy. Gdybym wysłuchiwał takich oświadczeń rzadko, nie miałby sensu ten felieton. Ale – niestety – słyszę je często i czuję  potrzebę napisania paru słów na ten temat.

Tak. Niestety – bo już niedługo minie prawie ćwierć wieku, odkąd panują u nas wolnorynkowe zasady gospodarcze – a dla tak wielu moich rodaków przedsiębiorca jest dalej dawnym, pejoratywnie postrzeganym prywaciarzem. Oczywiście wiem, że co dzień słychać o takich, którzy na to miano zasługują, ale – do licha – przecież nie wszyscy. Nie o to jednak mi tu idzie. Niepokoi mnie, że tak wielu ludzi – i to wykształconych – posiada tak niski stan świadomości co do pozycji i roli społecznej dzisiejszego przedsiębiorcy.

„Państwowa posada” . Zastanówmy się dla kogo w obecnych czasach może być ona najlepsza, najbardziej pożądana. Dziś – gdy możemy robić kariery w tak wielu branżach i w tak wielu krajach. Czy czasem pierwszym, który jej chciałby nie będzie czciciel dawnego:” czy się siedzi, czy się leży…”? Czy drugim nie będzie ten, który wierzy że na urzędzie „coś można załatwić”? Czy trzecim nie będzie ten, który sam nic nie osiągnął, nigdy niczego nie ryzykował i dla siebie, a zwłaszcza swych dzieci widzi posadę państwową jako cel i kres kariery?  Miałbym jeszcze kandydatów i na po czwarte i na po dziesiąte, ale to już zostawiam szanownym czytelnikom, bo przecież nie mnie jednemu wypadło tylko taktownie milczeć słuchając takich mądrości głoszonych w przypływie szczerości.

„Państwo powinno…” Tak – wiem. Wiem skąd to życzenie, skąd ta niegasnąca potrzeba ingerencji państwa zawsze, mocno i we wszystko. Z niewykarczowanej z umysłów przeszłości, która jeszcze tak mocno siedzi w każdym z nas bez wyjątku/ oczywiście nie dotyczy to tych, którzy z przyczyn oczywistych nie mogli zostać zainfekowani/. Jak pisząc o tym nie myśleć o księdzu Profesorze Tischnerze i jego – jak się okazuje – wciąż żywej koncepcji myślowej homo sovieticus.

Jakże trudno nam, pamiętającym tamte czasy zrozumieć, że im mniej państwa w życiu jednostek – tym lepiej. Że im państwo słabsze, to – paradoksalnie siłą i przedsiębiorczością swych obywateli – silniejsze. A rozumieli to już doskonale parę wieków temu ci, którzy kładli filozoficzne podwaliny pod ustrój nowego państwa – Ameryki.

 

Ja z reguły rzadko krytykuję rządzących, bo wiem jak trudno jest – nie tylko na naszym podwórku – robić dobrą robotę. Ale uważam, że jednym z najpoważniejszych zaniedbań wszystkich kolejnych rządów jest brak skutecznych działań w sferze świadomości. Najkrócej mówiąc, wytykam tu brak skutecznej edukacji,  bo przecież od Balcerowicza zmieniła się rola rządu, pozycja obywatela w państwie i ich wzajemne relacje.

Już słyszę i przyjmuję argument, że właśnie najtrudniej jest zmienić ludzką świadomość. Ale – na litość boską – jak mi kochani rządzący wytłumaczycie, że połowa z nas /według badań/ dziś – po dwudziestu latach gospodarki rynkowej – nie wie skąd biorą się pieniądze w budżecie państwa. W tej chwili jednak nie chcę winić rządów, bo winię siebie za taktowne milczenie, gdy wokół mnie padały teksty, o których wspomniałem na początku felietonu. Gdybym był wtedy nie zważał na konwenanse, to może odsetek myślących, że do budżetu co roku spada manna prosto z nieba, byłby choć o promil niższy.

Stanisław Sygnarski

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: