Truskawki w Milanówku.

Truskawki w Milanówku.

 

Ach poeci… Ach! Gdyby nie wy, któż słyszałby / no, wiadomo, poza miejscowymi/ o Milanówku! Któż słyszałby o tym niewielkim miasteczku w truskawkowym smaku! Któryż to mózg – z powodu tych czerwcowych słodkości – na samo słowo Milanówek nie produkuje endorfin i dodatkowych połączeń nerwowych oraz tych cudownych, najcudowniejszych skojarzeń, które natychmiast pozwolą wybaczyć żonie, zrozumieć męża, nie karać dziecka… Któraż to twarz nie złagodnieje, któreż to serce nie zechce od razu doznać smaku nowego uczucia w tamtym „ganeczku w dzikim winie”.

 

Ludzie! Kochajcie poetów! Kochajcie poetów! Chciałoby się krzyczeć bez końca. Bo nieśmiertelność jest tylko w poezji!

 

Ale… Ale wiadomo od dawna, że nie samą truskawką żywi się poeta. I żeby ją zobaczył na ” talerzykach Rosenthala”, żeby sięgnął po nią ręką, żeby poczuł jej smak, żeby kiedyś, nawet całe lata później, spod jego pióra wyszło to jedno wspaniałe wspomnienie miejsca, czasu i…  tych dojrzałych, lirycznych truskawek -musi być coś więcej. Coś więcej w tym miejscu, w tym czasie i w tych ludziach.

 

Ba… Ale cóż „więcej” mogło być w Milanówku? Przecież tam nie ma bajecznych uliczek starówki. Tych zawsze pełnych pamiątek straganów, ryneczku z fontanną tryskającą w niebo, kwiaciarek z  naręczami pachnących  peonii…

Tak, niestety nie znajdziemy tam również nadrzecznych bulwarów, zatoczki portowej usianej żaglami, rozległej warowni w ruinach i parku z pięcioma stawkami. Tam nie ma nawet wiatraka, który samotny na wzgórzu byłby dla poety tym, czym woda jest zwykle dla młyna.

 

A jednak w Milanówku coś było i jest!

 

Tam z gwiazdą serialu, co nie gra przy tobie palanta, pogadasz przy płocie. A pan z zieleniaka wie lepiej od ciebie, po jakie warzywo wysłała cię żona. Tam ksiądz się rumieni gdy dajesz na tacę, bo zna ciężar tej twojej złotówki. W tym mieście, gdy siedzisz za kółkiem i nagle przed tobą hamuje samochód, nie rzucasz  wyzwiskiem marnemu kierowcy, bo mógłbyś obrazić sąsiada. Tam willa pokryta wiekową patyną tchnie duchem prawdziwie szlachetnym… Tam…

 

Tak. Tam wszystko jest niby takie, jak gdzie indziej. A jednak ciuteńkę odmienne. I proszę  uwierzcie, że to już poecie wystarczy by dostrzec:

„Truskawki w Milanówku,

Tamten ganeczek w dzikim winie,

Te interludia na pianinie…”

 

Przytoczone cytaty zaczerpnąłem z wiersza Wojciecha Młynarskiego „Truskawki w Milanówku”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: